|
Wpisał: Administrator
|
|
31.10.2005. |
W zwi?zku szachistów powstały w?tpliwo?ci czy zwrot "szachuje" jest poprawny.
Tak wiec szachi?ci postanowili napisać do doktora Miodka.
Doktor Miodek
odpisał, że owszem tak, ale lepiej używać zwrotu "Ciszej panowie". |
|
|
Wpisał: Administrator
|
|
30.10.2005. |
Lata 80. Po przegranym meczu reprezentacji Polski z Luksemburgiem 0:3, polscy
piłkarze boj? się opuszczać swoje domy. Obawa przed gniewem kibiców jest
olbrzymia. Zdenerwowany Boniek rozmawia przez telefon z Szarmachem:
-
Andrzej, co mam zrobić? Żona kazała mi zrobić zakupy, a ja boję się wyj?ć z
doimu.
- Przebierz się za kogo?.
Boniek przebrał się za zakonnicę i
poszedł na zakupy. W pewenej chwili w sklepie słyszy za sob?:
- Siostro
Boniek! Siostro Boniek!
Przerażony Boniek ucieka w drugi koniec sklepu, ale
tu też słyszy:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Boniek znów nogi za
pas, chowa się za regałami sklepowymi, a tu znowu:
- Siostro Boniek! Siostro
Boniek!
Boniek nie wytrzymuje, odwraca się...
- Siostro Boniek! To ja,
siostra Żmuda...
(Szarmach, Boniek, Żmuda - piłkarze ówczesnej polskiej
reprezentacji) |
|
|
Wpisał: Administrator
|
|
30.10.2005. |
Po latach spotyka się dwóch kumpli.
- Cze?ć, co słychać ?
- Kiepsko,
jestem bezrobotny.
- Ja też jestem bezrobotny, ale forsy mam jak lodu i nie
narzekam.
- To z czego żyjesz?
- Chodzę na mecze piłkarskie.
- No i
co?
- Podczas przerwy większo?ć kibiców nie idzie sikać do ubikacji, tylko
id?pod siatkę i lej?. Ja wówczas jestem z drugiej strony siatki, łapię takiego
za interes i mówię "Dawaj dwie stówy albo ci go utnę brzytw?". No i po każdym
meczu mam jakie? 4 tysi?ce.
- Wiesz co? Idę na następny mecz spróbować tak
zarobić!
Na meczu obaj umówili się, że zaczynaj? z przeciwległych końców
siatki i spotykaj? się w jej połowie. Gdy zaczęła się 2 połowa meczu, jeden pyta
drugiego:
- Jak ci idzie?
- Mam już te 4 tysi?ce, a jak tobie?
- A
ja mam 600 złotych i 18 członków. |
|
|
Wpisał: Administrator
|
|
13.10.2005. |
Podchodzi kulturysta na plaży nudystów do kobiety, napina mię?nie i mówi do niej
z nieukrywan? satysfakcj?:
- Co !? Bomba? No nie?
Ona na to: - Tak,
tylko co? mały lont do tej bomby... |
|
|